JAK TO SZWEDZI ROBIĄ...

artykuł Tomasza Walata z Polityki
     "There was a young lady in Sweden/who dreamed she was sinning in Eden/She awoke from the dream/with a terrible scream/for there was no sinning/ or Eden, just Sweden", czyli: Raz w Szwecji pewna nieletnia podwika/Śniła, że w raju nieziemsko się bzyka./Z krzykiem budzi się goła/Patrzy: Szwedzi dokoła/Bo jest w Szwecji, a raj ze snu gdzieś znika. (Tłum. Marek R. Groński).

   Taki anonimowy limeryk, podobno przysłany z Kanady, krąży dziś po Szwecji jako głos w żywej dyskusji nad pornografią. Bo wiele wskazuje, że Szwecja może być drugim po Polsce demokratycznym krajem, który rozważa wprowadzenie zakazu pornografii. Na razie nie ma jeszcze wystarczającej ku temu większości parlamentarnej (w społeczeństwie też nie), stwierdza z żalem minister sprawiedliwości pani Leila Freivald. Prawie wszyscy posłowie do szwedzkiego Riksdagu zgodni są jednak, że coś z tym problemem trzeba zrobić po fali "paniki moralnej", jaka przeszła niedawno przez kraj po filmie dokumentalnym "Shocking Truth" (Szokująca prawda). Młoda feministka Alexa Wolf pokazała w nim gwałtowne sceny wycięte z programów pornograficznych nadawanych wieczorami w telewizji kodowanej i reakcje na te obrazy ze strony kobiet i młodzieży.

   Filmy panny Wolf to dość cienka, banalna wręcz historia uczennicy przygotowującej wypracowanie o pornografii i oglądającej w tym celu, w towarzystwie swego chłopca, drastyczne obrazy w komercyjnej sieci telewizyjnej. Nie ma w tym nic dziwnego; to właśnie minister oświaty Ingegerd Warnersson rekomendowała szkołom lekcje uświadamiające na temat pornografii, ilustrowane oczywiście zdjęciami. Uczennica z filmu poważnie zabiera się do swego zadania. Spotyka się nawet z minister kultury Maritą Ulvskog, która mówi jej, że "politycy nie mają żadnych możliwości wkraczania i bezpośredniego ingerowania w to, co nadają media, i tak właśnie jest dobrze" (pod wpływem późniejszej debaty pani minister zmieni zdanie i wyrazi gotowość działania na rzecz zmiany konstytucji ograniczającej swobodę publikacji w celu przeciwdziałania pornografii).

   To co jest szokujące w filmie Alexy Wolf, to właśnie pornograficzne kadry, na których siedmiu mężczyzn w maskach capów gwałci w zaawansowany perwersyjny sposób kobietę aż do omdlenia. "Jak oni ją męczą", płacze bohaterka filmu wsparta na ramieniu swego chłopca. To nic, że pornogwiazda ocknie się za chwilę i będzie wydawała okrzyki rozkoszy. Sceny były szokujące nie tylko dla uczennicy, lecz także dla szwedzkich parlamentarzystów, którym pokazano film na specjalnej projekcji w gmachu Riksdagu. Wstrząs, jakiego doznali, był najwyraźniej wynikiem nieświadomości, że coś takiego można oglądać w każdym domu po wykupieniu taniego stosunkowo abonamentu.

   Oglądalność filmów pornograficznych tak się upowszechniła, że doszło do zauważalnej zmiany zwyczajów seksualnych u młodszego pokolenia. Borje Svensson z organizacji "Ratujmy dzieci" twierdzi, że w ostatnich dwóch latach wzrosła liczba uczniów, którzy z użyciem przemocy napastują seksualnie swoich rówieśników. Inicjacja seksualna połączona jest często z domaganiem się specjalnych zachowań, uważanych pod wpływem oglądanych filmów za w pełni normalne, jak stosunki analne, które u niedoświadczonych dziewcząt wywołują często trwałe aberracje psychiczne i szkody fizyczne. Wspólne oglądanie filmów pornograficznych na zakończenie prywatki staje się częścią współżycia socjalnego młodzieży. Od 1992 r. znacząco wzrosła liczba przestępstw seksualnych, chociaż żadne badanie nie potwierdziło związku tego zjawiska z upowszechnieniem się tzw. twardej pornografii.

   "Panika moralna", według określenia szwedzkich mediów, po projekcji "Szokującej prawdy" zbiegła się w czasie z dyskusją wokół ustawy antypornograficznej w Sejmie RP. Związek ten został tu dostrzeżony, lecz, zdaniem szwedzkich dziennikarzy, w Polsce chodzi tylko o to, "jak wiele z organów płciowych w trakcie akcji można pokazać". "Pornografia - pisze publicysta największej porannej gazety "Dagens Nyheter" Michael Winiarski - nie jest tu (to znaczy - w Polsce, przyp. red.) zagrożeniem dla równouprawnienia i wyzwolenia kobiet, lecz dla katolickiej moralności i rodziny".

   Toteż kiedy porównuję debatę w obydwu krajach, mam wrażenie, że chodzi o zupełnie inne sprawy. Mało jest wątków wspólnych, zwłaszcza w jej głównym nurcie. Szwedzkie feministki uważają, że ekspansja pornografii jest zemstą mężczyzn, którzy rządzą przemysłem pornograficznym, za wyzwolenie kobiet. "Trudno nie dostrzec - pisze w komentarzu redakcyjnym sztokholmska popołudniówka "Expressen" - że twarda pornografia jest rewanżystowską odpowiedzią na rosnącą władzę kobiet w społeczeństwie". Pisarka i producentka filmowa Lena Einhorn, córka pochodzącego z Polski lekarza i polityka Jerzego Einhorna, dostrzega w obrazach hard core pewien szablon: "Seks oralny, potem seks waginalny, wreszcie analny, który kończy się wytryskiem nasienia na twarz kobiety. Symboliczne znaczenie tej sceny jest jednoznaczne: kobieta została poniżona". I to wystarczy, jej zdaniem, żeby pornografia została zakazana.

   Pornografia w Szwecji jest już obecnie zakazana, twierdzi Madeleine Leijonhufvud, profesor prawa karnego Uniwersytetu w Sztokholmie. Żadnych nowych praw nie potrzeba. Wystarczy oprzeć się na istniejących przepisach zakazujących stręczycielstwa i prostytucji (Szwecja ma od ponad roku ustawę karzącą mężczyzn za przelotne płatne stosunki seksualne i okazała się ona, wbrew przewidywaniom, dość skuteczna). "Dzisiejsi sutenerzy to mężczyźni z przemysłu pornograficznego - producenci filmów i pism erotycznych, właściciele kanałów telewizyjnych i sex-klubów. Zarabiają oni olbrzymie pieniądze na tym właśnie, że kobiety - i również mężczyźni - mają przelotne płatne stosunki seksualne, czego zabrania ustawa" - dowodzi pani profesor. Pornografia jako produkt poprzedzona jest zakazanymi prawem działaniami określanymi jako stręczycielstwo lub prostytucja. Prokuratorzy powinni, jej zdaniem, wykazać więcej odwagi i zacząć ścigać magnatów przemysłu pornograficznego.

   Koło się zamknęło. Przed prawie pół wiekiem, w połowie lat pięćdziesiątych, Szwecja była prekursorem rewolucji seksualnej odbywającej się pod hasłem "Wszystko wolno!". Na scenie Teatru Miejskiego w Sztokholmie grana jest właśnie sztuka "Mowa do narodu", przedstawiająca nowożytną historię Szwecji poprzez najbardziej znane cytaty z wypowiedzi polityków i tekstów publicystów. Gromkim śmiechem publiczności witany jest zwłaszcza program reform seksualnych, lansowany w 1964 r. przez publicystę Larsa Ullerstama.

   Aktor występujący w jego imieniu domaga się wyzwolenia w człowieku wszystkich jego uśpionych perwersji: "Otwierajmy burdele! Powinni je prowadzić kuratorzy socjalni pod nadzorem administracji medycznej. Wielu młodych ludzi obojga płci z zadowoleniem ciągnęłoby do tego opiekuńczego zawodu. Poprzez racjonalne działania można by znacznie obniżyć cenę seksualnej konsumpcji. Dla chłopców w wieku dojrzewania i pozbawionych środków potrzebne byłyby rabaty. Ponadto mogłyby także powstać pogotowia seksualne odwiedzające szpitale i zakłady dla psychicznie chorych, sparaliżowanych starców i innego rodzaju inwalidów oraz ludzi zbyt wstydliwych, żeby samemu szukać kontaktów seksualnych. Jednostki te byłyby wdzięczne za najbardziej proste zabiegi jak masturbacja czy sceny obnażania się. Personel takich placówek powinien być nazywany erotyczni samarytanie i cieszyć się wielkim poważaniem".

   To właśnie wtedy pojawiło się w świecie pojęcie "szwedzkiej grzeszności". "Szwecja grzechu" opisywana była jako kraj kompletnej swobody seksualnej. We Włoszech nakręcono film "Svezia inferno e paradiso" (Szwecja piekłem i rajem), odbierany jako ostra krytyka moralności Szwedów. Szwedzi nie przejmowali się zbytnio, dumni, że pod względem moralności wyprzedzają świat o lat co najmniej pięćdziesiąt. I mieli rację. Kiedy w 1967 r. pojawił się film "Jestem ciekawa", wybitnego szwedzkiego reżysera Vilgota Sjomana, w wielu krajach, nawet w sąsiedniej Norwegii, zakazywano jego pokazu. W USA kopia, zarekwirowana przez urząd celny, stała się przedmiotem długotrwałego procesu, który doprowadził do złagodzenia cenzury w wielu stanach.

   Z filmu, który oglądałem po raz pierwszy w warszawskim Iluzjonie już pod koniec lat sześćdziesiątych (jacy byliśmy postępowi!), utkwiła mi w pamięci scena, w której bohaterka filmu oddaje się partnerowi na konarach drzewa (wcześniej robi to w innych niezwykłych miejscach, m.in. na balustradzie zamku królewskiego w sąsiedztwie kamiennych lwów zrabowanych przez Szwedów z warszawskiego pałacu Kazanowskich), informując go, że jest jej 23 w życiu kochankiem. To właśnie wyznanie stało się symbolem rozwiązłości szwedzkich kobiet.

   A dziś? To samo mówi główna bohaterka popularnego filmu "Cztery wesela i jeden pogrzeb" swojemu narzeczonemu z tym tylko, że liczba jej wcześniejszych przygodnych seksualnych doświadczeń wzrosła do 34 i nikt się już tym nie gorszy. Kiedy oglądam oznaczony wieloma Oscarami "American Beauty", mam wrażenie, że jest to po prostu współczesna, znacznie lepsza jakościowo, wersja "Jestem ciekawa", filmu atakowanego przez współczesnych krytyków jako "spekulacja seksem i polityką". Podobny w formie filmowej esej zmian socjalnych w społeczeństwie, za który Szwedzi brali baty przed 33 laty.

   Świat poszedł naprzód w odbieraniu tego, co się uważa za pornografię (z wyjątkiem Polski oczywiście, chociaż i u nas rzeczywistość znacznie się różni od tego, co chce osiągnąć większość parlamentarna). Już nie tylko na filmie, lecz także na scenach nobliwych teatrów europejskich, można oglądać sceny uważane do niedawna za perwersyjne. Amerykańska feministka Naomi Wolf (przypadkowa zbieżność nazwisk z Alexą W.) określiła wszystkich, którzy urodzili się po 1960 r., "pornograficzną generacją" (the pornographic generation), ponieważ pierwsze seksualne doświadczenia zdobywali właśnie na filmach pornograficznych. Szwedzi dali jej początek.

   Tymczasem Szwedzi zaczynają hamować. Czy świat pójdzie i tym razem za nimi? "Szokująca prawda" pokazana została już także w parlamencie norweskim, a w maju ma się odbyć specjalny seans filmu w gmachu Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Kiedy na wiosnę szukałem Alexy Wolf, twórczyni filmu, w sztokholmskim Pałacu Kultury, bezskutecznie zresztą, ponieważ miała wiele zaproszeń z Europy, powiedziano mi, że właśnie poszukuje jej telefonicznie także Kancelaria Sejmu RP, zainteresowana, jak mi mówiono, projekcją "Shocking Truth".

 


 

powrót do poprzedniej strony